Cześć!

Na wstępie powiem Wam, że jako nastolatka, byłam olbrzymią fanką serialu. Pamiętam czasy, gdy z utęsknieniem wyczekiwałam każdego wtorku, aby obejrzeć kolejny odcinek Magdy M. Uwielbiałam przygody prawniczki i jej przyjaciół. Gdy zobaczyłam na półce w księgarni tę książkę, to prawie zapiszczałam z zachwytu. Co prawda obiło mi się gdzieś o uszy, że takowa ma się pojawić, ale jakoś nie śledziłam, czy jest już na rynku. Tak więc od razu ją kupiłam i z wielkim entuzjazmem siadłam do czytania.

Czy było warto?

Nie chciałabym Wam za bardzo spoilerować, dlatego postaram się dość zwięźle napisać kilka słów. Książka została wydana po dziesięciu latach od emisji serialu. Jest kontynuacją przygód 40–letniej już prawniczki. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, jakim językiem została napisana. Nie chciałam się zrażać po kilku stronach, ale już na pierwszy rzut oka styl pozostawiał wiele do życzenia. Kwieciste, długie opisy, które nie wnosiły zbyt dużo do fabuły, czy krótkie dialogi sprawiały, że książkę czytało się coraz ciężej. Faktem jest, że w wielu momentach miałam przed oczami aktorów z serialu i niektóre sceny mimowolnie malowały się w mojej wyobraźni. Niestety cała historia wydaje się być mocno naciągana.

Co do samej bohaterki i jej przygód, to jestem mocno rozczarowana. Nieoczekiwany zwrot akcji, który nastąpił w pierwszych 100 stronach sprawił, że czułam się totalnie zawiedziona. Myślałam, że Magda wkroczy w inny, zupełnie nowy dla niej świat, z duża siłą i odwagą. Jednak to nie jest już ta sama postać, którą zapamiętałam z serialu. Niektóre zachowania zupełnie do niej nie pasowały. Z każdą stroną odnosiłam wrażenie, że główna bohaterka jest coraz bardziej niedojrzała i naiwna. W żadnym razie nie powiedziałabym, że ma ona 40 lat. Sceny miłosne chyba pozostawię bez komentarza. Mimo, że książka nie należy do cienkich, to nie ma w niej wątków kilku bohaterów. Brakowało mi humoru, ciętych ripost, które w serialu niemal grały pierwsze skrzypce.

Podsumowanie

Byłam pewna, że napiszę o tej książce w samych superlatywach. Miałam nadzieję, że zachwyci mnie tak samo jak serial, jednak niestety stało się inaczej. Książka ciągnęła się niemiłosiernie. Opisy były tak długie, że łapałam się na tym, iż zaczynam myśleć o czymś innym. Pod koniec czytania, gdy zobaczyłam ścianę tekstu, najzwyczajniej w świecie ją omijałam.

Były momenty, że chciałam ją odłożyć i zakończyć czytanie w połowie. Robiłam do niej kilkanaście podejść. Brakowało mi tego dreszczyka, który pojawiał się podczas oglądania serialu. Książka spokojnie mogłaby być o połowę cieńsza. Niestety nie czułam, żeby to była kontynuacja serialu. Nie było klimatu, który tak bardzo zachwycał. Gdybym nie oglądała serialu i ta książka z przypadku wpadłaby mi w ręce, to z pewnością bym jej nie doczytała. Zrobiłam to tylko z sentymentu, ale niestety nie było warto.

A Wy pamiętacie jeszcze serial? Są tu jacyś fani Magdy M.? Czytaliście może książkę? Dajcie znać, czy mieliście podobne odczucia 🙂

Pozdrawiam Was!