Wiosna to idealny czas na rozpoczęcie poszukiwań wymarzonego kierunku wakacyjnych wyjazdów. Wybierając podróż z biura podróży zawsze biorę pod uwagę opcję first lub last minute. Kupno wycieczki w szczycie największego zainteresowania jest dla mnie trochę wyrzucaniem pieniędzy. Wyjazd na Majorkę był decyzją dość spontaniczną – stwierdziliśmy, że tym razem poszukamy czegoś na ostatnią chwilę. Oczywiście na początku analizowaliśmy, czy by może pojechać ,,na własną rękę”, ale po przejrzeniu cen noclegów w miejscach, które braliśmy pod uwagę, doszliśmy do wniosku, że jest to totalnie nieopłacalne. Mieliśmy orientacyjną datę kiedy chcemy jechać i czekaliśmy na hot ofertę bez sprecyzowanego kierunku. Zastanawialiśmy się nad kilkoma opcjami, ale ostatecznie wybór padł właśnie na Majorkę.

Co trzeba wiedzieć?

Odwiedziłam tę wyspę w połowie września, czyli w końcówce sezonu wysokiego. Pierwsze co mnie uderzyło po wyjściu z samolotu, to niesamowita wilgoć. Było bardzo duszno i gorąco. Dość często zdarzają się tam przejściowe opady deszczu, po których (odwrotnie jak w Polsce) można się udusić. To właśnie dzięki wysokiej wilgotności Majorka jest tak zielona, pełna niezwykłych roślin i pięknych kwiatów. Widoki na wsypie są faktycznie niesamowite. Plaże, klify, kolor wody – wszystko wygląda dokładnie, jak na pocztówkach. No może poza tłumem ludzi, który tam spotkamy, ale o tym za chwilę 🙂

Mieszkaliśmy jakieś 4 km od lotniska i 8 km od stolicy. Miejscowość Can Pastilla (Playa de Palma) jest super opcją dla osób, które chcą pojeździć po wyspie i jednocześnie unikają miejsc pełnych dyskotek i klubów. Jedyne atrakcje jakie się tam wieczorem znajdują, to przyhotelowe animacje. Dla osób szukających rozrywek zdecydowanie bardziej polecam inną część wyspy.

Co warto zobaczyć?

Południe

Can Pastilla, Playa de Palma – blisko stamtąd do stolicy wyspy Palmy. W hotelach i miasteczku spotkamy dużo Niemców (zresztą jak na całej wyspie). Czują się oni jak u siebie – podobno kiedyś chcieli nawet wykupić Majorkę. Momentami łatwiej było kupić niemieckie piwo niż lokalne trunki. W kioskach można było nawet nabyć niemiecki Fakt, czyli Bild. Plaża w samej miejscowości jest ładna i czysta. Musimy być jednak przygotowani na chodzących murzynów oferujących koce oraz torebki i szaliki ,,Louis Vuitton”, ,,Gucci”, czy ,,Chanel”. Są oni momentami natarczywi, ale raczej niegroźni. Gdy widzą, że przy ręcznikach nie ma ludzi, to omijają je szerokim łukiem. Tak więc spokojnie można zostawić rzeczy na piasku i pójść się kąpać. Wzdłuż plaży ciągnie się piękna promenada idealna na wieczorne spacery. W nocy jest raczej cicho i spokojnie. Nie spotkałam się z oznakami agresji i awanturami. Z związku z tym, że lotnisko jest dość niedaleko widać lądujące i startujące samoloty. Totalnie nie przeszkadzają one w odpoczynku, gdyż całkowicie ich nie słychać.
Dodatkową atrakcją jest znajdujące się ok. 1 km. od centrum Aquarium. Bilet normalny kosztuje 25,5 €/os, a dla dzieci 14 €. Ponadto co 15 minut odjeżdżają autobusy do Palmy. Koszt normalnego biletu to 1,5 €/os.

Palmy na Promenada Playa de Palma, Majorka

Palmy i deptak Can Pastilla na Majorce

Plaża Playa de Palma nocą. W oddali pięknie oświetlona stolica Majorki, Palma

Palma de Mallorca – stolica wyspy. Jest największym miastem na Majorce. Znajduje się tam lotnisko, które uważane jest za jedno z najbardziej uczęszczanych portów lotniczych w Europie. Średnio co 3 minuty ląduje bądź startuje jakiś samolot. Jest to niezwykle urokliwe miasto, które warto zobaczyć nocą. Katedra robi ogromne wrażenie – w nocy jest pięknie oświetlona, przez co tworzy niepowtarzalny klimat. We wrześniu nie było bardzo tłoczno. Będąc w Palmie można wybrać się także do portu, w którym są przycumowane luksusowe jachty. Ponadto w stolicy znajdziemy dużo sklepów, klubów i barów z ogródkami. Tych ostatnich jest naprawdę mnóstwo, więc jest w czym wybierać.

Pięknie oświetlona nocą Katedra w stolicy Majorki, Palma

Północ

Alcúdia – będąc na północy wyspy ogromnie polecam odwiedzić tę miejscowość. Zachwyca niepowtarzalnym klimatem i historyczną zabudową. Przede wszystkim na uwagę zasługuję fakt, iż teren starego miasta otoczony jest murami i aby wejść na jego obszar trzeba przejść przez jedną z dwóch olbrzymich bram. Po wejściu od razu ukazują się brukowe, wąskie uliczki pełne sklepów i kawiarni. Warto się nimi przespacerować bez większego planu i celu- po prostu zatracić się w nich. Są absolutnie tego warte. Roślinność jaka tam rośnie, kwiaty, wielkie gliniane donice, okiennice, budynki z czasów renesansu – to wszystko robi niesamowite wrażenie. Będąc na starym mieście koniecznie trzeba się udać na krótką wędrówkę po zabytkowych murach. Można stamtąd podziwiać urokliwy krajobraz z góry. Dachy budynków, uliczki, a po przeciwnej stronie zatokę.
Do Alcúdii warto się wybrać we wtorek albo niedzielę, gdyż właśnie w te dni pod murami miasta odbywa się jeden z największych na wyspie targów. Produkty jakie tam znajdziemy są bardzo zróżnicowane i niepowtarzalne. Świeże owoce, sery, wędliny, lokalne wina, pieczywo, a także rękodzieło, robiona biżuteria, torebki – to wszystko można znaleźć właśnie w tym jednym miejscu. Do dziś pamiętam smak fig i pieczywa z oliwkami 🙂

Strome i klimatyczne uliczki w Alcudia.

Mury dookoła starego miasta w Alcudia.

Stare miasto Alcudia widoczne z góry.

Klimatyczne, porośnięte kamienice na północy Majorki, Alcudia.

Uliczki widoczne z murów starego miasta Alcudia.

Palmy i roślinność na północy Majorki.

Cap de Formentor – prosto z Alcúdii polecam pojechać ok. 25 km dalej na punkt widokowy. Mimo, że to krótki odcinek, radzę by przeznaczyć na niego ok. 45 min. Droga jest bardzo kręta i prowadzi górami. Wąskie zakręty powodują, że trzeba się praktycznie zatrzymać i słuchać czy nikt z naprzeciwka nie jedzie. Bowiem każdy kto dojeżdża do zakrętu zaczyna trąbić. Na miejscu jest dość ciasny parking i samochody stoją wzdłuż drogi. Po przejściu kilku metrów ukazują się olbrzymie klify i fale rozbijające się o ich brzeg. Ten widok robi niesamowite wrażenie!

Wzburzone morze, fale rozbijające się o klif na Cap de Formentor.

Formentor beach – mała, dość ciasna plaża, na którą można się dostać np. jadąc z przylądka Formentor. Trafiliśmy na średnią pogodę (było pochmurno i zaczęło padać), więc woda nie miała tak intensywnego koloru, jaki można zobaczyć w broszurkach biur podróży. Co jest fajnego w tej plaży? Urokliwa wysepka naprzeciw oraz fakt, że dookoła jest bardzo zielono. Istnieje możliwość wypożyczenia rowerków wodnych i popływania po morzu. Poza tym jest bardzo tłoczno, a piach jest zbity i twardy. Przy plaży jest jeden bar, w którym ceny są wysokie. Ta plaża podobała mi się najmniej z całego wyjazdu.

Niebieska woda i plaża Formentor Beach.

Wschód

Calo des Moro – niewielka plaża, która mimo olbrzymiej ilości turystów jest warta zobaczenia. Samochód trzeba zostawić dość spory kawałek od samej plaży i dalej przejść na piechotę, ale kolor wody wynagrodzi tą wędrówkę. Jest oszałamiający, a skały dookoła robią niesamowite wrażenie. Warto przejść się dookoła i podziwiać z góry. Fajną opcją jest przejście kawałek dalej – na Cala s’Alumni, gdzie można poskakać z klifu do wody. Jest tam zdecydowanie mniej ludzi, niż na Calo des Moro, ale nie ma typowej plaży. Są tylko skały i niewielki kawałek piasku. Polecam zabrać ze sobą buty do wody, bo skały są miejscami dość ostre.

Zapierający dech w piersiach kolor wody na plaży Calo des Moro.

Tłum ludzi i piękna plaża na Majorce Calo des Moro.

Plaża  Cala s’Alumni z niebieską wodą i miejscem do skakania.

Cala Llombards – mała, zatokowa plaża, która zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Woda ma przepiękny kolor, a dookoła rozciąga się wspaniały widok na zielone zbocza. Na plaży było sporo ludzi, ale nie aż tak dużo jak na Calo des Moro. Jest tam możliwość wypożyczenia rowerków wodnych ze zjeżdżalnią. Można również swobodnie popływać na materacu. Ponadto fajną opcją są również drabinki przy skałach dające możliwość wyjścia nawet kawałek od brzegu i poskakania do wody. Średnio się nadaje dla osób z małymi dziećmi, gdyż szybko robi się głęboko, aczkolwiek trochę ich było.

Przeźroczysta woda na plaży Cala Llombards.

Krystalicznie czysta woda i klify, z których można skakać do wody na plaży Cala Llombards.

Restauracja Cassai w miejscowości Ses Salines – będąc na wschodzie wyspy polecam zajechać na obiad bądź kolację do tej restauracji. Nie dość, że wnętrze jest niezwykłe, mega klimatyczne, urokliwe, to jedzenie jest równie wspaniałe. W tak pięknej restauracji jeszcze nigdy nie byłam. Obsługa miła i uprzejma. Ceny, jak to w Hiszpanii – Paella robiona pod warunkiem, że wezmą min. 2 osoby – ok. 20 €/os. za dwie porcje z owocami morza. Restauracja jest typowo Instagramowa 🙂

Urokliwa restauracja Cassai w miejscowości Ses Salines.

Stare wnętrze restauracji Cassai w miejscowości Ses Salines.

Instagramowa i klimatyczna restauracja na Majorce Cassai w miejscowości Ses Salines.

Zachód

Valldemossa – górska miejscowość na zachód od stolicy wyspy. Znajduje się tam Muzeum Fryderica Chopina, do którego warto się wybrać. Można zwiedzić celę, w której mieszkał, a także zobaczyć pianino, na którym komponował swoje utwory. Ponadto istnieje również opcja wyjścia na niewielki taras z pięknym widokiem i pozachwycać się okolicą. W samym miasteczku było bardzo dużo turystów. Mieliśmy ogromny problem, żeby znaleźć jakieś wolne miejsce parkingowe. Przyzwyczajona faktem, że pod Tatrami znajdziemy sporo rękodzieła, myślałam, że tam będzie podobnie. Niestety było raczej niewiele takich sklepów i straganów, ale za to jest tam dość dużo kawiarni i knajpek.

Taras przy celi Fryderyka Chopina na Majorce, Valldemossa.

Widok jak z pocztówki w miejscowości Valldemossa przedstawiający skuter i niezwykle urokliwą uliczkę pełną roślinności.

Deia – oddalona od Valldemossy o ok. 10km. mała górska miejscowość, w której jest zdecydowanie mniej turystów niż w Valldemossie. Niby nic szczególnego tam nie było, a jednak bardzo mnie urzekła. Znajduje się tam Kościół na wzgórzu, do którego podróż przy 40 stopniach jest nie lada wyzwaniem. Można pospacerować uliczkami, zjeść lody lub wypić świeżo wyciskany sok pomarańczowy.

Górska miejscowość na zachodzie Majorki - Deia, która jest ok. 10km od Valldemossy

Widok na morze i miasteczko Deia ze wzgórza, na którym znajduje się Kościół i cmentarz.

Pociąg do Soller – na Majorce znajdzie się coś także dla miłośników kolei (czyt. mnie 😛 ). Swoją stację początkową ma praktycznie w centrum Palmy, i zawiezie nas prosto do Soller. Jest to stary zabytkowy pociąg z otwartymi oknami, przez które można podziwiać góry, a także pola z drzewami pomarańczy. Przejeżdża on przez kilka tuneli, z czego niektóre są naprawdę długie. Gdy dojedzie się na miejsce, można przesiąść się w równie zabytkowy tramwaj, który zawiezie nas do portu.
Bilet kupuje się w Palmie na konkretną godzinę zarówno w jedną, jak i drugą stronę. Można kupić bilet łączony, który obejmuje przejazd zabytkowym pociągiem, jak i tramwajem. Koszt w dwie strony wynosi 32 €/os.

Zabytkowy pociąg do Soller z otwartymi oknami, przez które można podziwiać pola pomarańczy.

Tramwaj i Kościół w Soller.

Port w Soller, do którego można dojechać zabytkowym tramwajem.